marian-ff

Nie Grażyna, dzisiaj to już absolutnie nie dam rady się z Tobą spotkać. Słuchaj no, kochana, jadę teraz do domu, wieczorem mam wizytę u lekarza, a muszę się przecież jeszcze wykąpać! Oto rozmowa podsłuchana około godziny dziesiątej rano. Charakterystyczny dla masowej komunikacji folklor, występujący głównie, jak wynika z moich wnikliwych obserwacji wśród kobiet. Ten dialog idealnie obrazuje pewien specyficzny wycinek ludzkiej mentalności. Jest naburmuszonym, mobilnym pomnikiem przeciętnego zjadacza chleba, który myje zęby tylko przed pójściem do Kościoła i stomatologa. Takich żywych pomników chodzi po naszym świecie całe mnóstwo! Ponieważ do dentysty pomnik przestał chodzić już dłuższy czas temu, a w Kościele nikt mu przecież do paszczy nie zagląda, to w ogóle zniechęca się do tego mycia zębów na wieki wieków. Jego sprawa.

Po pierwsze i najważniejsze. To jest chyba jakaś taka nasza unikalna cecha narodowa, że cokolwiek by się nie działo i jak bardzo byśmy się aktualnie nie obijali to i tak musimy stworzyć wokół siebie aurę niesamowitego zapracowania. Wiadomo, że każdy człowiek sukcesu wiecznie cierpi na brak czasu. Jeśli zatem nie masz sukcesów, pozostaje Ci chociaż być wiecznie zajętym. Przynajmniej w oczach znajomych bliższych i dalszych. W ekstremalnych przypadkach możesz udawać bardziej zajętego i ważnego niż faktycznie jesteś również w stosunku najbliższej rodziny. Mąż czy żona na pewno będą pod wrażeniem! Tak samo jak w złym tonie jest powiedzieć, że wszystko u Ciebie fajnie i jesteś Boże broń naprawdę zadowolony i z siebie i swojego życia, tak samo nie wypada się przyznać się do wolnego czasu. Bycie zajętym i niedostępnym chyba nigdy nie przestanie być w modzie. Mogę się założyć, że szybciej przestaniemy nosić małą czarną i szpilki na wyjątkowe okazje gdy chcemy wyglądać elegancko i z klasą niż przestaniemy gadać w kółko tego rodzaju głupoty. Każdy musi być zajęty, koniec i kropka. Choćby miał zalegnąć na długie lata na kanapie i oglądać dziesiąty raz tą samą powtórkę familiady, której wcale notabene nie lubi, w odcinku której zna już od dawna odpowiedzi zanim pojawi się pytanie, to i tak powie Ci, że nie ma czasu się z Tobą spotkać z uwagi na swoje bujne życie towarzyskie i zawodowe.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że takie rzeczy wygadują bez grama refleksji zazwyczaj Ci, którzy kąpią się li tylko, albo przynajmniej w większości przypadków właśnie z powodu umówionej wizyty w przychodni czy innym gabinecie. To jest taka właśnie żelazna logika, która podpowiada, że mąż Marian może żonę Grażynę widywać nieuczesaną i niedomytą, a pan “doktór” nie. Pan doktór zazwyczaj jest osobą zupełnie Pani Grażynie nieznaną, ale to nie ważne. Nie ważne, że nawet trochę mniej niż Marianowi zależy Panu doktorowi na tym, żeby Grażyna była piękna i zadbana. Każda Grażyna mimo wszystko liczy jednak skrycie, że jest dla Pana doktora ważniejsza niż jego własna żona. Tak samo jak dla gości robimy lepszy obiad niż dla własnych dzieci i męża w zwykłe wtorki i inne poniedziałki, tak samo stroimy się i stroszymy piórka dla obcego Pana doktora. Nie żebym miała coś przeciwko higienie osobistej. Śmieszy mnie tylko po prostu trochę to świąteczne mycie przed lekarzem. Trochę mnie śmieszy, że nie kupimy dziecku soczku jak chce, odmówimy mu banana, ale jak przyjdzie Marian z Grażyną w tzw. “gości” to kupimy wszystko co się da, przykryjemy stół najlepszym obrusem, założymy najlepsze ciuchy, których sam mąż jeszcze nie miał zaszczytu zobaczyć. Wszystko żeby tylko zajęty Marian z niedomytą Grażyną, czy odwrotnie czuli się ugoszczeni.

grazyna-ffmario-ff

 

Share: