dziadkowie-ff

Mogę śmiało powiedzieć, że połowę dzieciństwa spędziłam w ramionach ukochanej Babci. Moja Babcia była dla mnie najważniejsza na świecie i bardzo chętnie udostępniała mi swoje ramiona. Była idealna. Kocham ją szaleńczo! Zawsze gotowa żeby być ze mną. Cieplutka, mięciutka i miała torbę, którą zawsze podziwiałam. Nie chodziło o znaczek czy fason. To jeszcze zdecydowanie nie był ten etap mojego życia, a torba na oko wydawała się dość zwyczajna. Tamtą torbę uważałam za niezwykłą bo w niej zawsze można było znaleźć lizaki. Babcia kiedykolwiek bym nie zapytała czy nie ma może częstym gęstym przypadkiem czegoś słodkiego zawsze miała. Do tej pory zachodzę w głowę jak moja Babcia dawała radę ich nie zjeść. Ja tak nie potrafię. W sumie nigdy nie potrafiłam i zawdzięczam to prawdopodobnie mojemu Tacie, którego również nie trzymają się czekoladowe zapasy. Mamy z mężem specjalną szufladę na słodycze, w której teoretycznie mamy schowane baterie cukru na ciężkie czasy. Ciężkie cukrowe czasy dopadają mnie niestety zazwyczaj zaraz po powrocie ze sklepu. Zaraz po tym kiedy je tam schowam. Coś mi podpowiada, że nigdy nie będę Babcią, która potrafi pohamować się przed pożarciem lizaków dla wnuków. Moja torba ma szanse być podziwiana jedynie za logo producenta. Niestety.

Teraz to moje dziecko spędza tyle czasu ile tylko może w ramionach moich i mężowskich rodziców. Dwie Babcie, dwóch Dziadków. Wszyscy jak jeden mąż zakochani po uszy we wnuczce. Elitarny klub wzajemnej adoracji pod przewodnictwem mojego dziecięcia zwanego przez wiernych dziadkowych fanów wnusią. Wszyscy zapatrzeni w siebie jak w obrazki. Jeden “Daduś” najlepiej na świecie robi “zyzu, zyzu” w szyjkę i najśmieszniej huśta moje dziecię na nodze wydając się nigdy nie mieć dosyć żadnej z tych czynności, drugi “Daduś” wielbiony jest przez ukochaną wnusię za to, że jemu chyba jedynemu na świecie wydaje się nie przeszkadzać okrutny warkot silniczka plastikowego motorka na akumulator i długie godziny wysłuchiwania chińskich przebojów z zabawkowej perkusji. Babcie, jak to Babcie. Wiadomo za co uwielbia je maleńka wnusia. Jedna “Babtia” udaje niewyobrażalnie śmiesznego w odczuciu mojego dziecięcia robaka kiwając palcem wskazującym obok swojego nosa i potrafi zbudować jaskinię dla misiów z łóżeczka. Druga “Babtia”, która przyjęła na siebie rolę nie tylko Babci, ale i zacnego kronikarza losów mojego dziecięcia. Moja niespełna szesnastomiesięczna córka zakochana po uszy w Babci i w tych kilkunastu tomach albumów, z największą radością ogląda je po raz milionowy razem ze swoją “Babtią” i słucha z otwartą ze zdziwienia buzią kiedy dowiaduje się kto jest na zdjęciach. Tak przynajmniej ja to w pewnym sensie widzę. Widzę to jak patrzy na tych swoich Dziadków i Babcie. Widzę jak ta mała dziewczynka jest nimi absolutnie urzeczona. Widzę jak wyciąga do nich rączki z radości i tylko czeka kiedy wezmą ją na ręce. To naprawdę fantastyczny widok!

Kiedyś moje dziecko dorośnie i okaże się, że tak naprawdę to podziwiało i kochało najmocniej w tych dziecięcych zabawach z dziadkami coś zupełnie innego. Być może zapamięta coś czego ja zupełnie nie widzę mimo, że jestem aktywnym podglądaczem tych wszystkich babciowo-dziadkowo-wnuczkowych zabaw. Coś co dla mnie jest nieistotne, a dla niej będzie najważniejsze na świecie. Tak naprawdę to nie ma znaczenia co będzie kiedyś uważała za wyjątkowe jeśli chodzi o swoich dziadków. Najważniejsze, że tak bardzo się wszyscy kochają i świata poza sobą nie widzą. Że to dziecię moje z taką dumą o Nich wszystkich mówi i miliony razy dziennie przelicza wszystkich najważniejszych członków rodziny. Że wyrywa mi i mojemu mężowi telefon kiedy dzwoni, któraś z Babć czy Dziadków żeby wycałować ekran albo chociaż powiedzieć “Babtiu, Daduś” -“Hajo”. Że oglądanie na komórce zdjęć z dziadkami jest równie atrakcyjne co bajka o śwince. Tak bardzo się cieszę, że mają siebie wszyscy nawzajem. Jako nieodrodna wnuczka swojej Babci, jej największa i najwierniejsza fanka wiem jakie to ważne. Jaki to kapitał na przyszłość tak być czyjąś ukochaną wnuczką.

 dzia-ff

dziadk-ffdziadkowi-ff

 

Share: