21

Bycie mamą było moim marzeniem odkąd tylko pamiętam. Poważnie. Moje absolutnie pierwsze wspomnienia z dzieciństwa dotyczą właśnie macierzyństwa.

Miałam lalkę, nie jakąś niesamowitą lalkę, która siusia, płacze czy kaszle. Nie miała głosu, włosów, butelki w gratisie, ani przycisków. Taka sobie niby zwykła, ale dla mnie najbardziej niesamowita lalka na świecie. Miała na imię Małgosia. Wymyśliłam to imię tak wcześnie, że nawet nie potrafię do końca powiedzieć dlaczego właśnie tak się nazywała. Na pewno nie było to napisane ani na kartonie, ani w instrukcji. Tak naprawdę ona chyba nie miała nawet nigdy kartonu. Instrukcji również nie było bo taka zwyczajna lalka bez bajerów nie wymaga żadnej instrukcji. Dla takiej lalki instrukcję wymyśla dziecko. Tak jak dla każdego dziecka, które przychodzi na świat instrukcję wymyślają jego rodzice.

Lalkę odziedziczyłam po starszej siostrze. Nawet nie pamiętam kiedy, bo Małgosia była zawsze odkąd ja byłam. Byłam więc mamusią od samego początku i na pełen etat, lalka towarzyszyła mi cały czas, nawet jedząc trzymałam ją na kolanach. To ja w swojej wyobraźni tworzyłam sobie wizje jak je, siusia, kaszle czy woła do mnie „mama”. Moje maleńkie wówczas dziecięce serduszko kochało ją niewyobrażalnie mocno. To była taka prawdziwa dziecięca miłość. Kochałam ją po prostu za to, że mogę być jej mamusią.

Niedawno moje marzenie o byciu mamą spełniło się naprawdę i tym razem nabrało jeszcze bardziej realnych kształtów. Mam córeczkę! Wyśnioną, idealną, absolutnie doskonałą i najwspanialszą jaką tylko mogłabym sobie wymarzyć. Tak jak Małgosia, moja córeczka otrzymała ode mnie na starcie morze miłości. Miłości, która przez te lata dojrzewała gdzieś głęboko we mnie i tylko czyhała na to, kiedy będzie mogła wydostać się na zewnątrz.

17

Będąc w ciąży nie potrafiłam nawet w najmniejszym stopniu wyobrazić sobie jakie będzie moje dziecko. Moja córka nigdy mi się nie przyśniła, nigdy nie wizualizowałam sobie jaką będzie miała buzię czy oczy. Nie potrafiłam wymyślić jaki będzie miała charakter czy temperament. Nic nie potrafiłam sobie wyobrazić, niczego od niej w myślach nie wymagałam. Widziałam wielokrotnie oczami wyobraźni jak spędzamy razem czas, jak się bawimy, jak się nią opiekuje, ile jest w tym wszystkim radości i szczęścia. Widziałam jak wybieramy kiedyś jej ukochaną lalkę, jak będzie kiedy pójdzie do szkoły czy do przedszkola. Tylko tyle. W tych wszystkich planach i wizjach nigdy nie widziałam konkretnego dziecka. Nie miałam żadnych, absolutnie żadnych oczekiwań. Wiedziałam tylko tyle, że kiedy się urodzi i zobaczę ją po raz pierwszy okaże się, że jest dokładnie taka jak powinna. Idealna i wymarzona.

Tak właśnie było. Moja córka okazała się idealna.

Nie wybierałam jej, nie planowałam jaka powinna być. Jest najlepsza, tak jak kiedyś kiedy byłam mała najlepsza była dla mnie Małgosia. Jej też nie wybierałam i też była wspaniała.

Share: