smile

Stało się! Już myślałam, że nigdy się nie stanie, a jednak! Moje fatalne samopoczucie nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło status na całkiem znośne. Każdy kto wie na czym polega fatality w postaci burzy hormonalnej pierwszego trymestru doskonale wie, że całkiem znośne samopoczucie w ciąży to już ogromnie dużo. To już naprawdę coś przez co z wrażenia nie możesz spać po nocach. 

Jakoś tak szczęśliwie się złożyło, że (choć bardzo boję się zapeszyć), od 2-3 dni nie nękają mnie już uporczywie moje całodzienne mdłości. Poza tym wreszcie przestałam odczuwać wstręt do dosłownie wszystkiego począwszy od życia jako takiego na rozmaitych pozornie przyjemnych zapachach kończąc. Wreszcie czuję głód i mam na cokolwiek ochotę. Chyba łatwo się domyślić, że jestem tak szczęśliwa z tego powodu jak jeszcze nie byłam od chwili ujrzenia magicznych dwóch kresek na teście ciążowym. Tak się jednak nakręciłam tą radością powodowaną chwilowym zanikiem mdłości, że z tych emocji nie mogę spać w nocy. To już nie należy do moich ulubionych punktów dnia, ale póki co i tak zdaje się być mniej uciążliwe niż wymioty. Podobno tak bywa i podobno temu też winne są hormony. Nie wiem, nie znam się, ale gdyby ktoś oddawał dobry sen to przyjmę pod swoje skrzydła w każdej możliwej ilości. W przeciwieństwie do nocy w ciągu dnia spałoby mi się znakomicie, aczkolwiek na to zważywszy na istnienie mojego starszego już dziecka, nie bardzo mogę sobie pozwolić;)

Mimo znacznych deficytów snu muszę jednak uczciwie przyznać, iż w dniu dzisiejszym odnotowałam tak poważny przypływ energii, że aż powzięłam skuteczny zamiar udania się z Helenką i najmniejszym brzuszkowym na zakupy. Może dla Was to normalne, ale ja w ostatnim czasie samodzielną wycieczkę do laboratorium celem sprawdzenia morfologii traktowałam jak misję kalibru wyprawy w kosmos. Na miejscu już nie byłam takim chojrakiem, ale udało nam się nawet odnotować kilka materialnych zdobyczy. Większość ma się rozumieć ma elastyczny pas rozciągający się na brzuszku. Spodnie z wstawką to najnowszy trend, który dotrze do nas niebawem. Ja jestem już gotowa. Liczę, że wyprzedziłam modę w tym sezonie i światowe wybiegi zwrócą uwagę na moje misterne stylizacje z obszerną ilością materiału w okolicach miejsca gdzie już niedługo będzie można dostrzec moją talię.

Och życzę sobie tak bardzo choćby takich najmniejszych przypływów energii jak ten dzisiejszy. Jak najczęściej i jak najdłużej trwających. Czyżby faktycznie wystarczyło przeżyć pierwsze trzy miesiące aby móc poczuć ulgę i zacząć naprawdę cieszyć się tym stanem? To taki magiczny czas kiedy ustępują mdłości i wszędobylskie obrzydliwe zapachy, masz już apetyt, a z drugiej strony masz jeszcze na tyle mały brzuszek, że widzisz własne stopy. Jesteś tak gibka i zwinna, że możesz samodzielnie pomalować paznokcie tam na dole, a dodatkowo masz już ten psychiczny komfort, że Twoje dziecko przetrwało najtrudniejsze i najbardziej niebezpieczne 12 tygodni. Cudnie byłoby tak już cieszyć się tylko przez kolejnych sześć miesięcy!

smile2

 

Share: