alimenty-ff

Droga samotna mamo, która zupełnie sama pracujesz na utrzymanie swojego dziecka. Droga mamo, która domagasz się za pośrednictwem Sądu czy jakimkolwiek innym pośrednictwem alimentów dla swojego dziecka ponieważ uważasz, że i tak ojca Twojego dziecka na nie nie stać. Droga mamo, której ojciec dziecka wykrzyczał, że i tak nie zobaczycie ani złotówki. Droga mamo, która wie, że ojciec dziecka i tak nie wykona zobowiązania Sądu dotyczącego alimentów. Droga mamo, która samotnie wychowujesz Wasze dziecko, którego on nawet nie miał życzenia poznać. Drogie wszystkie inne mamy, które z pewnych względów nie wierzycie lub zwyczajnie nie wiecie, że jesteście w stanie uzyskać jakiekolwiek środki dla swojego dziecka. Zwracam się do Was i chcę Wam powiedzieć, że to wszystko nieprawda. Nieprawda, że nic Wam się nie należy, a dokładnie, że nie należy się Waszemu dziecku. Pozwólcie, że teraz ja przedstawię Wam moją wersję tego co jest prawdą.

Jeden post to oczywiście za mało żeby wyczerpać choćby w części tak szeroką tematykę jaką jest obowiązek alimentacyjny. Ponieważ mam tego pełną świadomość, na blogu pojawi się specjalnie dla Was szereg artykułów w tym zakresie. Tematów jest naprawdę wiele. Od czegoś trzeba zacząć i dlatego najpierw chciałabym zając się przede wszystkim ramami czasowymi tego obowiązku i uświadomić wszystkim czytelnikom, że mają prawo domagać się imieniu swojego dziecka alimentów dla niego.

Po pierwsze dziecko ma prawo do alimentów jeśli rodzic nie partycypuje w kosztach jego utrzymania czyli w uproszczeniu dajmy na to opuścił jego matkę i jednocześnie zostawił dziecko bez pomocy. Alimenty należą się dziecku nawet jeśli ojciec lub matka (ale na potrzeby przykładu przyjmijmy, że ojciec bo taka sytuacja statystycznie częściej występuje w przyrodzie) nigdy nawet swojego dziecka nie poznał. Dziecko po prostu ma ustawowe prawo nie tylko do tego by rodzice utrzymywali je do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności, ale w określonych przypadkach nawet o przysłowiowy jeden dzień dłużej. Czyli, że drodzy rodzice obowiązek wcale nie kończy się w dniu osiemnastych urodzin.

Z czego to wynika? Odsyłam do Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego:

Na początek treść art. 133 § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

Rozumiem, że co do samego obowiązku alimentacyjnego rodziców wobec dzieci mamy już pełną jasność. Ustawodawca nie obwarował skuteczności powyższego przepisu ani miłością do dziecka, ani zainteresowaniem, ani żadnym innym warunkiem jak znajomość prawa rodzica, świadomość rodzica w kwestii dziecięcych potrzeb materialnych czy zainteresowaniem rodzica tymi potrzebami. Należy się dziecku i tyle w temacie.

Teraz rozprawmy się zatem z mitem krążącym w świecie, odnoszącym się do tego, że alimenty należą się jedynie dziecku, które nie jest jeszcze pełnoletnie. Kiedyś faktycznie tak było, może stąd te plotki. Faktycznie takie prawo obowiązuje w większości państw europejskich. Może chętnie rozgłaszają je również niechętni płaceniu alimentów tatusiowie i mamusie. Nie wiem. Teraz i u nas w Polsce jest w każdym razie inaczej. Od czego to jednak zależy?

Przede wszystkim powiedzmy sobie raz na zawsze (a przynajmniej do czasu ewentualnej zmiany prawa w tym zakresie), że z chwilą uzyskania pełnoletności przez dziecko obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka magicznie nie wygasa. Jest jednak warunek. Dziecko nie może być zdolne do samodzielnego utrzymania. Pewnie zastanawiacie się skąd ten majątek dziecka w przepisach? Czasami tak się zdarza, dziecko wchodzi w dorosłość posiadając majątek, którego bądź samo się dorobiło zarabiając kokosy jeszcze „za bobasa” kiedy reklamowało kaszki czy inne pieluszki, bądź mniej lub bardziej spodziewanie otrzymało znaczną darowiznę lub dziedziczyło choćby mieszkanie w spadku. Tak też może się zdarzyć. Jeśli zatem dziecko posiada majątek, który mówiąc wprost mogłoby spieniężyć nie ma szans na sądowne zobowiązanie rodzica do jego dalszego utrzymania.

Oczywiście rodzice również są pod ochroną ustawodawcy, który roztoczył nad nimi parasol bezpieczeństwa w postaci przyznania określonych uprawnień. Zawsze musi być równowaga. Tak w przyrodzie, jak i w sądzie, żeby przypadkiem nikt nie wpadł na to żeby nadużyć dobrej woli drugiej strony lub w przypadku braku tejże, po prostu swoich uprawnień. Otóż Sąd nie zobowiąże rodzica do płacenia alimentów na rzecz dziecka pełnoletniego w sytuacji gdy taki rodzic przed obliczem Sądu udowodni, że alimentacja będzie stanowić dla niego nadmierny uszczerbek lub gdy dziecko już pełnoletnie nie będzie dokładać należytych starań w kwestii osiągnięcia samodzielności życiowej. Ustawodawca celowo osłabił obowiązek alimentacyjny rodziców względem dzieci tzw. dorosłych aby nie narazić rodzica na utrzymywanie dziecka do końca świata. Skończone szkoły nie mają tutaj znaczenia. Sąd traktując każdorazowo „dziecko” bardzo indywidualnie, bacząc na jego możliwości intelektualne ocenia czy dalsze kształcenie ma realną szansę przynieść pożądane skutki czy jest jedynie graniem na zwłokę celem wyłudzenia przedłużenia alimentów. Podobnie sytuacja wygląda z oceną pracy, którą dajmy na to podjęło „dziecko”, sąd mając na względzie zarówno wykształcenie, kwalifikacje jak i osobiste predyspozycje z powodzeniem oceni czy praca jest rzeczywiście na miarę możliwości danej osoby. Dziecko w pewnym momencie staje się naprawdę dorosłe i ma prawo, a nawet obowiązek żeby wziąć życie we własne ręce. Nie może być bowiem tak, że ustawodawca będzie sprzyjał nagannym postawom którejkolwiek ze stron. Tak samo jak naganne jest uchylanie się od należnych i uzasadnionych alimentów, tak samo nieetyczne jest żądanie przez dziecko by rodzic wspierał je finansowo gdy samo jest zdolne do łożenia na swoje utrzymanie.

Takie stanowisko odnajduje realne potwierdzenie w orzecznictwie (wyr. z 16.10.2003 r., I SA/Łd 788/02, niepubl.) „wiek dziecka nie przesądza o istnieniu bądź nieistnieniu obowiązku alimentacyjnego, lecz możliwości dziecka do samodzielnego utrzymania się, dochody z jego majątku, a także niedostatek”. 

alim-ffalimen-ffalimm-ff

Share: