happiness ff

Żeby odciąć się nieco od dość ponurego nastroju ostatniego wpisu chciałabym tym razem poruszyć zupełnie inny temat. Nasza rodzina szczęśliwe się powiększyła! Ciążowy czas zastąpiło wychowywanie dzieci zmaterializowanych i wspaniałych, czyli to co zdecydowanie lubię najbardziej.

Przede wszystkim ciąża mimo wszelkich zawirowań zakończyła się pomyślnie, a na świat przyszedł nasz pierwszy syn, a drugie w ogólnym rozliczeniu dziecko. Zdrowe, silne i mobilne. Zapewne każdy domyśla się, że zaraz obok Heleny jest w moim i mężowskim osobistym rankingu najpiękniejszym i najcudowniejszym dzieckiem na świecie. Jest perfekcyjny, dokładnie taki jak miał być, a nawet jeszcze wspanialszy. Ja wiem, że takie gadanie to domena świeżo upieczonych mam, ale uwierzcie, ja akurat wcale nie koloryzuje;) Zresztą zapytajcie naszych dziadków, ciocie i wujków, oni mówią dokładnie tak samo więc coś w tym musi być! Stanisław jest cudowny!

Bycie mamą dziewczynki zdążyłam już przez ostatnie dwa lata trochę przećwiczyć i dopracować. Sam fakt, że sama byłam kiedyś taką małą dziewczynką zdecydowanie dużo wnosi i w mojej ocenie znacząco pomaga. Bycie mamą małego mężczyzny, przyszłego męża i ojca, to zupełnie co innego! Tutaj zdecydowanie bardziej odwołuje się do mężowskich doświadczeń w roli małego chłopca i jego widzenia świata. W ogóle jeśli ktoś zapoznał się choć w minimalnym stopniu z moją radosną twórczością lub po prostu mnie zna to wie, że macierzyństwo stanowi w moim przypadku swoiste powołanie i jest czymś o czym zawsze marzyłam.

Bycie mamą jest super, nie będę koloryzować i nie powiem jednak, że nie jest trudne. Szczególnie mając na uwadze doświadczenia z dzisiejszego poranka byłabym zwykłym kłamcą gdybym powiedziała, że nie wymaga to ogromnej pracy, głównie nad sobą żeby potem móc dotrzeć do tego maleńkiego dziecięcia i uzyskać oczekiwane efekty. Łatwo nie jest, nudno też nie. Czasami największym wyzwaniem jest poskromienie własnych emocji i zapanowanie nad wszechobecnym chaosem. Jeśli to się uda to można powiedzieć, że już wszystko pójdzie z górki. Dzieci są super, ale to zdecydowanie największe wyzwanie w życiu. Gdybym miała określić bycie rodzicem kilkoma słowami to na pewno byłoby to właśnie wyzwanie, miłość i radość, które należy pomnożyć przez liczbę posiadanych dzieci i podnieść do potęgi milion.

Share: