caravel

Naszą przygodę z wózkami wszelakimi rozpoczęliśmy od paradnego Navingtona Caravel. Już na wstępie zdecydowaliśmy się nie tylko na gondolę, ale także na wersję spacerową. Teoretycznie powinniśmy zatem zakończyć w tym miejscu nasze wózkowe zakupy. Dlaczego tak nie było i w końcu kupiliśmy kolejny wózek?

Tak jak już wspomniałam, Navington Caravel to wózek paradny, wręcz majestatyczny taki który wypychasz dumnie z domu i wybierasz się całą rodziną na niedzielne zadawanie szyku do pobliskiego parku, a nawet lasu korzystając z jego doskonałego zawieszenia, ogromnych kół i perfekcyjnej amortyzacji. Na pewno nie przemkniesz z nim niezauważona. Przyciąga zazdrosne spojrzenia i budzi podziw wśród innych rodziców. Rozczula staruszki, którym przypomina “stare dobre czasy” wózków ich dzieci i słusznie bo stylistyką nawiązuje do wózków z lat 50-tych. Możemy w nim również cudnie usypiać nasze dzieci bujając je miękko dzięki komfortowemu zawieszeniu i solidnej ramie. Do tego ma chyba największą z dostępnych na rynku gondolę i jest po prostu niesamowicie wygodny dla dziecka co znacznie podbija stawkę. Obszerny, przysadzisty, na pompowanych oponach wielkości kół w maluchu.

Doskonały, świetnie się prowadzi. Poradzi sobie w każdym, nawet najbardziej wymagającym terenie. Prowadzi się praktycznie sam, gładko sunie bez względu na to gdzie jesteś, pokonując nawet najbardziej wyboiste chodniki. Navington Caravel ma również przednie skrętne koła co zdecydowanie ułatwia jego prowadzenie. Jeśli nie należysz do zwolenników tego rodzaju rozwiązań możesz je również zablokować. Krawężniki nie są dla niego w każdym razie najmniejszym wyzwaniem. Zapomnijcie o unoszeniu wózka czy skomplikowanych manewrach żeby się gdzieś dostać. Do tego wszystkiego dochodzi solidne wykonanie i całkiem zacny wybór jeśli chodzi o dostępną kolorystykę wózka. Czymś czego przyznaję nie doceniałam kiedy zdecydowaliśmy się na ten zakup był skórzany uchwyt do prowadzenia wózka. Z perspektywy czasu widzę, że tak samo jak przyjemniej prowadzi się auto ze skórzaną kierownicą, tak samo jest w przypadku tego rodzaju sprzętów. Mała rzecz, a cieszy. Dodatkowo mamy możliwość bardzo łatwego i intuicyjnego dopasowania wysokości rączki co jest naprawdę niezwykle wygodne. Użytkowanie jest po prostu przyjemne, a uchwyt do prowadzenia niezwykle wytrzymały.

Materiały,z  których wykonana jest gondola czy siedzisko tzw. spacerówki również niczego sobie. Są przyjemne w dotyku, dobrze się prezentują i są łatwe do utrzymania w czystości. Jedyne z czym bywają w przypadku tego wózka problemy to materiałowa wkładka wersji spacerowej, która po pewnym czasie odbarwia się w mniejszym lub większym stopniu. Nasz egzemplarz na szczęście nie okazał się być trefny jeśli o to chodzi, ale wiem, że tak faktycznie czasem się dzieje i producent niestety nie jest wówczas skory do naprawy czy wymiany. Prawda jest taka, że nie jest to jednak coś co powinno nas zniechęcić do jego zakupu. W większości i tak mamy tendencje do kupowania bajeraśnych wkładek tzw. stroller pads, którymi zastępujemy fabryczne wyposażenie wózka. W związku z tym, nawet gdyby przydarzyło się nam odbarwienie, niewielkim kosztem możemy nie tylko wyeliminować problem, ale także nadać naszemu wózkowi nowy niepowtarzalny charakter i sprawić, że będzie zwyczajnie ładniejszy. Takie odświeżenie to naprawdę dobry pomysł. W ogóle temat wózkowych akcesoriów to temat rzeka i na pewno opiszę go w osobnym poście.

Navington ma jeszcze jedną ogromną zaletę w postaci ogromnego kosza zakupowego. Dzięki temu wybierając się na spacer możemy poczynić naprawdę niemałe zakupy! Zmieścimy tam wszystko czego dusza zapragnie. Dzięki temu oszczędzamy sporo czasu i wysiłku. Wszystko dowieziemy bez trudu i bez angażowania siły naszych i tak już spracowanych po noszeniu dziecięcia mięśni.

Cud, miód i orzeszki prawda? Wózek wspaniały. Naprawdę tak uważam i nie jest to wcale zasługa wcześniejszego opłacenia tej opinii przez producenta. To doskonały wózek, ale jest wielki i ciężki.

Owszem, to ma także swoje dobre strony bo dzięki temu jest niebywale stabilny, bezpieczny i wygodny dla najważniejszego pasażera dzięki swojej przestronności. Nigdy, absolutnie nigdy nie pomyślałam nawet, że mógłby się przypadkiem przewrócić. Po prostu nie ma opcji! To są kwestie bezpieczeństwa i wygody dziecka. Odwołując się do wygody rodzica czy innego dorosłego użytkownika sprawa wygląda następująco. Jeśli będziemy go trzymać w garażu czy gdziekolwiek na poziomie zero, będziemy go kochać i wielbić po wsze czasy. Niestety wraz z chwilą kiedy wątła kobieta stanie w obliczu konieczności zapakowania go do nie największego wcale samochodu wówczas ma szanse szybko się odkochać. Przynajmniej na chwilę. To jest 18 kilogramów żywej wagi na stalowym stelażu. To nie są lekkie rzeczy. Owszem producent bardzo zmyślnie zapewnił nam możliwość bardzo łatwego i intuicyjnego demontażu kół co jest niezwykle pomocne i poradzi sobie z tym nawet najbardziej technicznie niewydolna kobieta. Oczywiście pod warunkiem, że będzie miała siłę potem wtaszczyć to wszystko do samochodu. Właściwie to może nawet był to zabieg konieczny bo rozłożony Navington Caravel mieści się w jednym kawałku prawdopodobnie tylko do samochodów dostawczych i tirów. Tirami matki zazwyczaj jednak nie jeżdżą.

Jeśli mieszkasz w bloku bez windy, daj sobie spokój z tym wózkiem. Wybierz coś mniejszego, lżejszego i mniej majestatycznego niż Navington Caravel. Jeśli masz w bloku windę to zanim się na niego zdecydujesz sprawdź wymiary na stronie producenta i zweryfikuj czy w ogóle się do Twojej windy zmieści. Pamiętaj, że wózek sam nie pojedzie i dla Ciebie wraz z nieodłącznie towarzyszącą torbą wózkową musi wystarczyć miejsca.

Jeśli masz mały samochód i ochotę by wybierać się na dalsze wycieczki z dzieckiem i wózkiem to teoretycznie też raczej daj sobie spokój i wybierz coś innego. Jeśli tym małym samochodem jest Mini Cooper, zdradzę Ci sekret, że wbrew pozorom się zmieści. Wystarczy tylko odkręcić wszystkie koła, porozkładać po całym samochodzie, gondolę lub siedzisko spacerowe zapiąć pasami na miejscu pasażera, a ramę wstawić pod odpowiednim kątem do wcześniej wysprzątanego do zera bagażnika. Można? Można. Tylko przygotuj się na tłumnie roześmianą Twoim widokiem widownię kiedy zaparkujesz tak w centrum handlowym i zaczniesz go nagle budować od samego początku, po kolei wpinając koła. Trochę roboty z tym jest. Nie zapomnij też, że musisz to zrobić czterokrotnie. Raz złożyć i włożyć wychodząc z domu, potem odwrotnie po dotarciu na miejsce przeznaczenia. Następnie znowu złożyć i zapakować do samochodu przed powrotem do domu i ostatni raz znowu odwrotnie po dotarciu do miejsca zamieszkania. Uwierz mi, że zrobisz to kilka razy i będzie Ci się wydawało, że oto właśnie przestałaś kochać ten wózek.

Navington Caravel jest mimo tych wszystkich niedogodności doskonałym wyborem. Nie istnieją garbate aniołki i nie ma wózków uniwersalnych. Zawsze musimy wyważyć na czym najbardziej nam zależy i na tej podstawie dokonać wyboru. Ja bardzo gorąco polecam Navingtona Caravel. Polecam jednak, jeśli planujecie dalsze wypady i możecie sobie na to pozwolić, zakup dodatkowego, mniejszego i lżejszego wózka typu “parasolka”, który będziecie na stałe wozić w samochodzie. Takie połączenie zapewni Wam pełen komfort Wam i Waszemu dziecku. Nie oszukujmy się, małe lekkie wózeczki nie dadzą Wam tego co Navington Caravel. Będą jedynie dodatkiem na podboje centrów handlowych gwarantującym Wam bezproblemową niezależność w bywaniu nie mieście z dzieckiem. Istotnym, aczkolwiek jedynie uzupełnieniem. Navington to ponadczasowa klasyka, niezwykła wygoda i zazdrosne spojrzenia. Polecam!

(zdjęcie źródło: www.navington.com)

Share: