al-ff

Dziecku, mniejszemu i większemu również przysługuje prawo do alimentów w sytuacji kiedy rodzice żyją w rozłączeniu i co najmniej jeden z rodziców nie partycypuje w jego utrzymaniu. To już wiemy i mam nadzieję, że fakt ten nie budzi już większych wątpliwości. Pójdźmy zatem o krok dalej. Z chwilą kiedy podejmujemy decyzję o uruchomieniu skomplikowanej sądowej procedury, która ma na celu ustalenie obowiązku alimentacyjnego, stajemy przed pytaniem jak wysokie powinny właściwie być alimenty? Zanim jednak przejdziemy do konkretów jestem Wam winna kilka słów wyjaśnień, które bardzo pomogą nam precyzyjnie odpowiedzieć na powyższe pytanie.

Na ustalenie wysokości roszczenia alimentacyjnego mają wpływ określone uprawnienia przysługujące dziecku, wynikające wprost z przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Oto najważniejsze z nich:

  1. Dziecko ma prawo do utrzymania równej stopy życiowej z rodzicami.

Równa stopa życiowa dziecka oznacza nie mniej, nie więcej jak to, że dziecko ma prawo żyć na poziomie finansowym identycznym jak jego rodzice, bez względu na stopień skomplikowania ich relacji i wzajemne stosunki. Zasada ta ma niebagatelne znaczenie dla kwestii ustalenia wysokości alimentów i wpływa na fakt, iż nie można w sposób uniwersalny określić ich wysokości. Nie istnieją żadne “widełki” odnoszące się do dzieci w ogólności mówiące o tym ile należy się dziecku na danym etapie rozwoju. To, że dziecko naszych znajomych, w tym samym wieku, czy z równoległej klasie ma alimenty ustalone na określonym poziomie nijak nie wpływa na sytuację naszego czy żadnego innego dziecka. To, że Adaś, lat siedem ma zasądzone przez sąd 1000 zł alimentów miesięcznie nie oznacza, że Kasia, lat również siedem ma mieć tyle samo. Sprawiedliwie w tym wypadku, nie oznacza po równo.

Sprawiedliwość w rozumieniu ustawodawcy oznacza w tym wypadku, że jeśli rodzicom się potocznie mówiąc nie przelewa to niestety w dalszym ciągu nie przelewać się będzie również ich potomstwu. Jeśli rodzice muszą sobie odmawiać niektórych przyjemności, to identycznie będzie w przypadku ich dziecka. Rodzice mają obowiązek w pierwszej kolejności zaspokoić podstawowe usprawiedliwione potrzeby dziecka, aczkolwiek muszą również mieć środki na własne utrzymanie. Sytuacja może oczywiście być zgoła odmienna. Jeżeli rodzice czy jeden z rodziców pławią się w luksusie, to ich dziecko ma prawo do tego samego. Niedopuszczalne jest bowiem przyjęcie, że rodzic będzie wyjeżdżać na wakacje dajmy na to sześć razy w roku w najodleglejsze zakątki świata, podczas gdy jego dziecko nie będzie mogło uczęszczać na wymarzony balet czy jeździć z rówieśnikami na kolonie. Tak to nie działa!

Z zasady równej stopy życiowej wynika również fakt, iż prawo chroni interes i dobro dziecka zapewniając mu utrzymanie dotychczasowego statusu w razie rozstania rodziców. Dziecko nie może bowiem odczuć pogorszenia sytuacji finansowej tylko dlatego, że rodzice nie są już razem. Dziecko ma prawo jeść jak jadło, ubierać się jak się ubierało. Dziecko ma prawo kontynuować wszelkie dotychczasowe aktywności i spędzać czas wolny tak samo jak wtedy kiedy rodzice się jeszcze kochali i szanowali. Rozstanie dorosłych nie może w jakikolwiek sposób stanowić kary dla dziecka. Sama zmiana sytuacji i rewolucja z tym związana jest na tyle ogromnym przeżyciem, że nikt z nas nie ma prawa fundować dziecku dodatkowego szoku w postaci zmuszenia dziecka do porzucenia dotychczasowych przyzwyczajeń. Tak jak nie może zabraknąć środków na podstawowe potrzeby, tak nie może zabraknąć tych dodatkowych funduszy, z których dotychczas korzystało dziecko.

2. Wysokość alimentów zawsze zależy jednocześnie od dwóch kwestii:

  • możliwości zarobkowych zobowiązanego czyli rodzica
  • usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego czyli dziecka

Wysokość świadczenia alimentacyjnego zostanie określona przez sąd w oparciu o te dwa warunki. Co to jednak oznacza w praktyce?

Słowem wstępu należy podkreślić, że wysokość alimentów bierze się z kosmosu. Zawsze jest to naturalna konsekwencja tego na jakim poziomie faktycznie dotychczas żyliśmy. Opowieści o tym jak którakolwiek ze stron “wyłudza” dla dziecka od drugiego rodzica kwoty nie znajdujące potwierdzenia w niczym możemy włożyć między bajki. Historie o tym, że nie jesteśmy w stanie uzyskać czegokolwiek również. Rodzic nie ma, ale Fundusz Alimentacyjny ma i jemu poświęcę osobny post. Może nie zawsze tyle ile byśmy potrzebowali, ale to zawsze więcej niż nic. Nieprawdą jest, że niektóre dzieci nic nie dostaną bo rodzic to pijak i nędzarz, pracy nie albo kokosów nie zarabia. Owszem, nie dostaną nic jeśli drugi rodzic załamie ręce i się podda, tylko wtedy. Ten system naprawdę został stworzony i opracowany przez ustawodawcę tak by chronić zarówno dzieci jak i dorosłych, nie krzywdząc jednocześnie żadnej ze stron. Czasami nie wiemy tylko jak się za to wszystko zabrać i zabezpieczyć interesy najmniejszych w ich imieniu. Jeśli ktokolwiek ma genialny plan i zamierza postawić drugiego rodzica w sytuacji kiedy będzie zmuszony sprzedać nerkę, włosy i wszystko co tylko ma żeby płacić alimenty, które starszą na nie wiadomo co i jeszcze więcej, niech od razu o tym zapomni. Niech rodzic, który właśnie wrócił z Seszeli, czyta ten post na drogim komputerze, siedząc na drogim fotelu, w drogim domu i zajmuje się liczeniem pieniędzy również zapomni, że dziecku to wszystko się nie należy. Niech zapomni, że droższy od pieniędzy adwokat magiczną różdżką zaczaruje sąd żeby ten zasądził mu 300 zł na dziecko. Naszym dzieciom zgodnie z literą prawa należy się dokładnie to samo co nam. Bez względu na nasze chytre sztuczki i genialne plany jak oszukać przeznaczenie.

Możliwości zarobkowe. To nie tylko to ile faktycznie zarabia dana osoba. Niejednokrotnie zdarzają się sytuacje kiedy ktoś “na papierze” zarabia zdecydowanie mniej niż w rzeczywistości, celowo zatrudnia się na jedną milionową etatu lub podejmuje pracę poniżej swoich kwalifikacji. Nie z sądem takie numery! Jeśli tylko udowodnimy, że dana osoba miałaby realną szansę podjąć lepiej płatną pracę, ma wymagane wykształcenie i kwalifikacje wówczas sąd weźmie pod uwagę, że aktualne, bieżące dochody, ale to ile realnie mogłaby zarabiać dana osoba. Sąd weźmie również pod uwagę sytuacje kiedy rodzic bezsensownie trwoni majątek lub dochody na własne przyjemności zwyczajnie zapominając o tym, że ma jeszcze dziecko, za które jest odpowiedzialny. Przekręty nie wchodzą w grę. Tzn. wchodzą, ale jeśli jako rodzic reprezentujący dziecko odpowiednio przygotujemy się do rozprawy mamy szansę udowodnić, że druga strona celowo zataja ile naprawdę zarabia, bądź ma majątek, którego wartość pozwoliłaby na podwyższenie alimentów potrzebnych dla dziecka, możemy sporo zdziałać. Przede wszystkim ujawnić nieuczciwość drugiej strony. Siłą argumentów jednak nikogo nie przekonamy, musimy mieć faktyczne dowody na to, że tak jest. Trzeba się do spraw w sądzie naprawdę rzetelnie przygotować. Jeśli z góry wiemy, że w obecności drugiej strony poniosą nas emocje i nerwy wezmą górę lepiej zastanówmy się nad profesjonalnym pełnomocnikiem, który zwyczajnie zaopiekuje się nami w tym trudnym momencie. Uspokoi kiedy trzeba i dopowie istotne fakty kiedy będzie trzeba. Nie bójmy się prawników, znam kilku, to naprawdę fajni ludzie;) Oni tylko tak udają takich groźnych, czasami naprawdę po prostu sporo wiedzą i mają dużo na głowie, stąd taka poza. To samo tyczy się pism, które składamy w sądzie. Jeśli nie wychodzi nam samodzielne ich tworzenie nie bójmy się zlecić tego profesjonaliście.

Usprawiedliwione potrzeby dzieckaKażde dziecko ma określone potrzeby. Najbardziej podstawowe, na poziomie absolutnie obowiązkowym, które jako rodzice musimy zaspokoić to właśnie są potrzeby usprawiedliwione. To takie, dzięki zaspokojeniu, których dziecko jest w stanie poprawnie funkcjonować. To nie tylko potrzeby materialne takie jak wyżywienie, ubranie, koszty mieszkania, leczenia, ale także nie mniej istotne potrzeby niematerialne. Nie może nas jednak zmylić ich nazwa. Aby zaspokoić niematerialne potrzeby dziecka również potrzebujemy środków. I to niejednokrotnie nie małych. Chodzi tu o potrzeby, odpowiednie dla wieku dziecka, które umożliwią mu prawidłowy rozwój fizyczny i psychiczny. Zaliczamy tutaj choćby koszty związane z edukacją, zapewnieniem dziecku wypoczynku i rozrywki, a także koszty wynikające z umożliwienia dziecku realizowania pasji, czy zapewnienia dziecku odpowiedniej opieki, kiedy my jesteśmy w pracy. Poziom na jakim realizujemy te potrzeby będzie indywidualnie ustalany w każdym przypadku. Tutaj znowu nie dysponujemy żadnymi wytycznymi ile dokładnie wynoszą miesięcznie wydatki na dziecko w danym wieku np. na zakupy spożywcze czy edukację. W zależności od stopnia zamożności danej rodziny, wspomnianych możliwości zarobkowych rodziców kwoty mogą się w tym zakresie drastycznie różnić.  Co ważne, pamiętajmy, żeby nie popaść w skrajności i nagle nie zapisywać dziecka na potrzeby procesu na miliony zajęć, których wcale nie potrzebuje ani nie ma na nie ochoty. Nie zapisujmy dziecka do szkoły prywatnej żeby sztucznie generować koszty czy nie zmieniajmy sprawdzonego szamponu czy kremu na mróz na inny, koniecznie droższy bo dzięki temu coś ugramy. Nic nie ugramy i taka zabawa nie ma najmniejszego sensu. Myśląc i działając w ten sposób możemy tylko uwikłać się w jakąś bezsensowną grę i tylko stracimy na tym my, a przede wszystkim jak zwykle stracą dzieci. To do czego w tym zakresie stanowczo namawiam to rzetelne zastanowienie się ile naprawdę potrzebujemy miesięcznie środków żeby zaspokoić usprawiedliwione potrzeby dziecka. To zadanie wymagające wnikliwej analizy, kartki, długopisu albo innych kalkulatorów, które nam w tym pomogą. To nie jest misja na 15 minut. Obiecuję, że powstanie specjalny, odrębny post o tym jak szczegółowo rozliczyć miesięczne wydatki na dziecko do sprawy o alimenty.

3. Osobiste starania w zakresie wychowania i utrzymania dziecka

Obowiązek alimentacyjny to nie tylko miesięczne świadczenia pieniężne. Przy ustalaniu obowiązku alimentacyjnego jako takiego, sąd każdorazowo rozpatrując jednostkową sytuację bierze pod uwagę również osobiste starania rodziców. Co to oznacza? Jeżeli jeden z rodziców znacząco, w zdecydowanie wyższym stopniu przyczynia się do wychowania dziecka jednocześnie zaspokaja jego usprawiedliwione potrzeby automatycznie realizuje w tym zakresie swój obowiązek. Jeśli dziecko mieszka u rodziców naprzemiennie, czy spędza u każdego z rodziców podobną ilość czasu wówczas naturalnie każdy z nich ponosi zazwyczaj podobne koszty jego utrzymania i to również zostanie uwzględnione przy określeniu wysokości świadczenia alimentacyjnego. Zdarzają się sytuacje kiedy sąd w ogóle znosi obowiązek alimentacyjny z uwagi na równy podział przyczyniania się obojga rodziców do jego utrzymania i wychowania. Bo wtedy właściwie nie wiadomo byłoby kto, komu powinien płacić alimenty?

Wysokość alimentów zawsze budzi ogromne emocje. Jest to kwestia o tyle kontrowersyjna, że wielu ludzi traktuje ją jako walkę by “wyszarpać” jak najwięcej “dla dziecka”, a tak naprawdę jedynie dla własnej satysfakcji, żeby zwyczajnie zgnębić drugą stronę. Z drugiej strony sytuacje gdy rodzic uchyla się od łożenia na dziecko i nie uczestniczy w jego wychowaniu są jeszcze bardziej nagminne. Dzieje się tak z różnych powodów, niejednokrotnie wcale nie dlatego, że rodzic nie ma środków by utrzymywać w odpowiedniej części swoje dziecko, bardzo często zwyczajnie uważa, że dziecku te pieniądze się nie należą lub nie chce płacić w obawie, że dziecko z przedmiotowych środków wcale nie skorzysta. To są wszystko bardzo trudne i indywidualne kwestie. Ja jak zwykle apeluje o rozsądek i delikatne podejście do każdej sprawy gdzie w grę wchodzą interesy i dobro dziecka. Pamiętajmy, że żadna walka między nami rodzicami nie służy dziecku. Ona je niszczy i wpędza w narastające poczucie winy. Dzieci są piekielnie mądre i jeszcze bardziej spostrzegawcze. Wszystko widzą, słyszą i rozumieją. Jeśli są na to zbyt małe wówczas zwyczajnie są zmuszone do życia w tych oparach nienawiści rodziców. To nie ma sensu. Bądźmy sobie nawzajem wdzięczni za nasze dzieci bo tylko dzięki tej konfiguracji, nawet jeśli nam się nie udało, powstał nasz najważniejszy i najwspanialszy człowiek na świecie. Nawet bez tego najbardziej beznadziejnego i złego w naszych oczach człowieka, który być może strasznie nas zranił, skrzywdził nasze dziecko nigdy nie urodziłoby się właśnie tak wspaniałe jak jest. Pomyślmy o tym, to czasami pomaga ludziom w w takiej sytuacji.

alim-ffamaliment-ffalimm-ffamam

 

Share: