fr-ff

Miało być miło, ładnie, równiutko i profesjonalnie. Permanentny brak zgody mojego dziecka na wszelkiego rodzaju spinki i inne tego rodzaju ozdobniki pomocniki oraz coraz bardziej agresywnie wdzierająca się do oczu grzywka popchnęły nas dzisiaj w stronę salonu fryzjerskiego. Salon sprawdzony, specjalny dla dzieci, raz jeden już został przez nas z powodzeniem i zadowoleniem odwiedzony. Mrygająco wyjąco pstrokate autko zamiast regularnego fotela fryzjerskiego w całej rozciągłości zdało wówczas egzamin. Nawet naszą przygotowaną na komórce bajkę o śwince mogliśmy sobie schować w kieszeń. Jeśli nawet świnia przestała się chwilowo liczyć dla mojego dziecka to znaczy, że było super. Pierwsza wizyta u fryzjera z naszą córką to coś co wspominamy z łezką w oku.

Na drugie spotkanie z dziecięcym fryzjerem udałyśmy się z już tylko ja i Helena. To spotkanie również będę wspominać z łezką w oku. Pani, która wzięła moje dziecko w obroty tego pięknego zimowego popołudnia powinna zostać wykreślona z fryzjerskiego świata w bezkresny niebyt, a w ramach zadośćuczynienia za wizerunkową krzywdę, którą wyrządziła mojemu dziecku powinna popełnić identyczną fryzurę na sobie. Nie wiem czy to był efekt braku umiejętności, tępych nożyczek, czy może to wcale nie nożyczki były tutaj najbardziej tępe, ale Pani powinna mięć sądowy zakaz zbliżania się do salonów fryzjerskich dla dzieci.

Mnie samej nie raz zdarzyło się płakać u fryzjera. Całe moje liceum pamięta zapewne moją lokową konstrukcję studniówkową, która zaczęła wyglądać jakkolwiek znośnie dopiero około godziny piątej nad ranem. Tyle czasu zajęło moim świńskim betonowym lokom rozkręcenie się do stanu zdatnego do pokazania się ludziom. Zdjęcie klasowe niestety było wykonane niedługo po rozpoczęciu imprezy, a fryzura uwieczniona na zawsze. Przed inną studniówką, tym razem nie moją własną bardzo sławny i znany z telewizji Pan fryzjer nie zdołał mnie przekonać, że niejaka Natasza U. c-u-d-o-w-n-i-e prezentowała się w dokładnie takiej samej konstrukcji co ja wówczas. Skończyło się tym, że grubo po godzinach otwarcia salonu znany i przynajmniej przeze mnie już średnio lubiany Pan fryzjer mył mi włosy celem zniszczenia swojego dzieła. Jednym słowem wyszłam, jak przyszłam. Podpięcie skapitulowało pod ciężarem moich argumentów.

Ok. Ja mogę sobie płakać kiedy to mnie skrzywdzi fryzjer. Gorzej, jeśli skrzywdzisz fryzjerze moje dziecko! W ogóle biada komukolwiek kto wyrządzi mu jakąkolwiek gagę. Dzisiejsza fryzura ewidentnie może być zaliczona do kategorii gaga. Mam naprawdę bardzo urodziwe dziecię, buzia aniołka, duże piękne oczy, zgrabny mały noseczek i ślicznie wyrysowane usteczka. Cud, miód i orzeszki takie ładne to moje dziecię! Naprawdę ciężko takiemu komuś zepsuć chwilowo look brzydką grzywką. Pani fryzjerce z salonu Ciach (już nigdy więcej moja noga tam nie postanie, przynajmniej w obecności miłej Pani) Ciach się to udało! Brawa dla Pani fryzjerki! Ja naprawdę zdaje sobie sprawę, że obcinanie włosów takiemu małemu klientowi to nie najłatwiejsza robota, bo klient się wierci i kręci i płacze, i krzyczy i nie ma co ukrywać klient również troszkę się wyrywa. Ja to wszystko wiem, dlatego samodzielnie nie dotykam się do włosów mojego dziecka poza ich czesaniem po kąpieli. Nie poszłam też to mięsnego obcinać jej włosków, tylko do profesjonalnego salonu fryzjerskiego przeznaczonego dla dzieci. Przynajmniej tak moja mądra głowa odczytała bijący z daleka neon o dziecięco brzmiącej nazwie, przekaz w postaci mrygających autko pojazdów, pacynek przy lustrze i innych tego rodzaju gadżetach. Chyba można się zatem w oparciu o te wszystkie wyjco mrygacze spodziewać, że ów salon przeznaczony jest dla dzieci? Sądzę, że tak. Sądzę również, że w związku z powyższym miałam prawo do  powzięcia uzasadnionego okolicznościami wrażenia, że Pani tam obecna wie jak pracować z dzieckiem. Nawet takim wiercąco kręcącym.

Podejścia za do dzieci miała owa Pani chyba jeszcze gorsze niż umiejętności. Nie zrobiłam awantury. Spuściłam smutno głowę i zapłaciłam za marną usługę całkiem nie marną jak na otrzymane dzieło cenę. Nie chciałam się z Panią spierać o ocenę efektu bo co się stało to się nie odstanie. Pani nie wyglądała na kompetentną by błąd naprawić. Nie chciałam przede wszystkim żeby moja córka odniosła wrażenie, że nie dość, że tak się stresowała tym wydarzeniem, a mama jest niezadowolona. Jeszcze pomyślałaby, że to jej wina. Jeszcze gotowa byłaby pomyśleć, że mi się nie podoba. Podoba mi się najbardziej na świecie i wiem, że te włoski odrosną, że to kwestia kilku dni żeby się poprawiło. W takich chwilach cieszę się jednak, że moje dziecko prawdopodobnie nie będzie tej fryzjerskiej eskapady pamiętać. Cieszę się, że po powrocie do domu i tak spojrzała na siebie z zachwytem i ucałowała swoje odbicie. Tak właśnie chce ją wychować. Bez kompleksów i w zadowoleniu z samej siebie. No matter what.

Pani fryzjerki nie pozdrawiam. Jeśli mnie czyta, niech wie, że ja wiem, że ona musiała kiedyś parać się hazardem. Pokerowa mina podczas dokonywania tego niedorzecznie dewastującego aktu fryzjerskiego zdradziła tajemnicę jej mrocznej przeszłości.

fryzjer-fffryz-ff

Share: