img_6524

Nasze weekendy zaczynają się dopiero w sobotę po południu kiedy mój mąż kończy pracę. Z tego względu niedziela jest naszym jedynym pełnym dniem tygodnia kiedy możemy naprawdę odpocząć i nigdzie się nie spieszyć. Nie żebyśmy się w związku z tym jakoś szaleńczo wysypiali, patrz. mamy malutkie dziecko, które nie jest wrażliwe na weekendy. Tak jak już jednak wspominałam, nawet do tego można się przyzwyczaić. Z jednym okiem na pół otwartym, a drugim kurczowo zamkniętym na wypadek gdyby jednak okazało się, że spanie będzie kontynuowane chowamy się trochę pod kołdrą jakby to miało cokolwiek zmienić i sprawić, że Helenka obudzi się i widząc ten kołdrzasty kokon stwierdzi:”Ok, rodzice jeszcze śpią więc i ja pójdę spać albo cichutko się pobawię”. Bycie rodzicem jest wspaniałe, ale wiecie, w takie bajki nie wierzmy!;) Może kiedyś. Może spełni się ten kadr z filmu kiedy mała, urocza dziewczynka przemknie cichutko na paluszkach obok naszej sypialni i domknie nam drzwi żeby nas przypadkiem nie obudzić. W czasie kiedy my rodzice będziemy spać błogo do dziesiątej nasza córeczka odrobi lekcje, przygotuje tornister na następny dzień albo zajmie się w tym czasie tworzeniem jakiś dzieł malarskich w zaciszu swojego pokoiku. Ciekawe czy są na to szanse!

Póki co o poranku budzi nas nasza królewna, która i tak ma pozytywne podejście do porannego wstawania. Zaczyna od śmiechu, próbuje nas rozbawić bo wie, że to chyba najskuteczniejsza opcja. Kiedy ktoś rozbrajająco się do Ciebie śmieje, woła radośnie Mamo, Tato na przemian, a do tego jest słodką jak ciasteczko blondyneczką z ogromnymi uśmiechniętymi oczami to nie ma szans, że nie ulegniesz i nie oswobodzisz takiego zajączka z jego łóżeczka. Kiedy jednak i to nie pomaga w pojedynczych przypadkach wtedy traci cierpliwość i woła nas w sposób zdecydowany, ponaglający. Tak czy inaczej zawsze kończy się tak samo. To z nas, któremu szybciej rozpuści się wtedy serduszko wstaje i wyjmuje Helenkę. Drugie oczywiście zawija się nadal w kokon zostawiając tylko małe wejście dla tego z rozpuszczonym serduszkiem żeby znowu się zawinąć i udawać, że nas nie ma. Helena rozpoczyna dzień na wolności.

img_6565

20161120_132449

Celem iluzorycznego przedłużenia snu zorganizowaliśmy sypialnię w taki sposób by z jednej strony była bezpieczna, a z drugiej żeby było tam sporo zabawek i rzeczy Helenki, które skutecznie zajmą ją w tym czasie kiedy my usilnie dosypiamy. W zależności o dnia, nastroju i fazy księżyca Helenka pochłania się zabawą na krótki, bądź jeszcze krótszy okres czasu po to żeby i tak wskoczyć na nasze łóżko i zniwelować nasz kokon. Zaczynają się łaskotanie i wygłupianie na całego. Pod warunkiem, że każde oko jest już obudzone to naprawdę fantastyczny przepis na poranek. W czasach kiedy nie mieliśmy jeszcze dziecka, na pewno nie było tak wesoło, nasza sypialnia była tylko nasza i nie było w niej aż tyle radości. Takiej dziecięcej, ujmującej i niepohamowanej radości, która aż bucha z naszego dziecka każdego ranka!

Wracając jednak do niedzieli. Tak jak wspominałam niedziela jest dniem kiedy w niezmącony niczym sposób możemy planować dzień. Śniadanie, kawa, zabawa- wiadomo. A później? Tutaj już mamy wreszcie pole do robienia czego tylko dusza zapragnie. Staramy się oczywiście tak organizować dzień żeby każdy miał w nim jakieś własne przyjemności, tak żeby znaleźć czas na bycie razem, ale też robienie tego co każdemu z nas sprawa nam frajdę. Razem lubimy się bawić i żartować, wprost uwielbiamy i to jest punkt wspólny dla całej trójki. Lubimy iść na spacer jeżeli aura jest sprzyjająca i to też jest wspólna przyjemność. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest to spacer po centrum handlowym, bo wtedy przyjemność mojego męża gwałtownie i drastycznie spada. Przy jednoczesnym wzroście mojej własnej ma się rozumieć. Dziecię nasze w tym aspekcie zachowuje szczęśliwie status quo. Przynajmniej na razie. Skoro mowa o Helence to ona najbardziej na świecie kocha jak się po prostu bawimy, najlepiej biegamy, ganiamy, gilgoczemy, żartujemy, wymyślamy nowe zabawy, w których każdy z nas aktywnie uczestniczy. Przyjemność nr 2 to wszelkiego rodzaju sale zabaw czy zajęcia z dziećmi. To jest jednak forma, na którą przeznaczamy sporo czasu w ciągu tygodnia więc na niedziele staramy się raczej rezerwować inne sposoby spędzania czasu.

W niedziele raczej nie gotuje. Biorąc pod uwagę, że zazwyczaj jemy tzw. „domowe” obiady w pozostałe dni tygodnia tutaj dajemy sobie przestrzeń do większej ilości wolnego czasu, który możemy spędzić razem. Tutaj z pomocą niejednokrotnie przychodzą zaproszenia naszych rodziców lub wspólne wyjścia do restauracji. Lubimy jeść na mieście. Może nie ciągle, ale na pewno sprawia nam przyjemność odkrywanie nowych miejsc i próbowanie innych smaków. Kiedy byłam w ciąży, nie byłam w stanie przez około 2/ 3 miesiące gotować, ba! Nie byłam w stanie nawet zrobić kanapki przez niesamowicie silny wstręt do zapachów. Po prostu każda taka próba kończyła się mdłościami i złym samopoczuciem. Mając na uwadze, że mój mąż dużo pracuje, a większość dnia spędza poza domem skazani byliśmy na jedzenie na wynos. Przywożone przez męża, zamawiane do domu, różnie. Na początku było ok, mamy swoje ulubione miejsca i miło było jeszcze częściej jeść ichniejsze specjały. Finalnie taka opcja okazała się jednak katastrofą. Był to zwyczajnie zbyt długi czas bez takich naszych, własnych domowych smaków, które naprawdę kochamy, i do których byliśmy przyzwyczajeni. W tamtym czasie już same plastikowe pojemniki czy opakowania sprawiały, że po prostu traciłam ochotę na jedzenie. Obecna proporcja jedzenia na mieście do jedzenia w domu jest optymalna. Wiadomo, zdarzają się dni kiedy nie mam prowadzę zajęcia i dzieje się tyle, że nie zdążę nic przygotować albo zwyczajnie nie mam na to ochoty. Wtedy z pomocą przybywają właśnie restauracje czy zamówienia do domu. Te okazyjne wypady, plus regularne niedzielne jedzenie poza domem jest po prostu przyjemne.

Dzisiaj jest właśnie niedziela, jest godzina dziesiąta i właśnie planujemy nasz wspólny dzień. Pijemy kawę, szykuję ubranka dla Helenki i ustalamy plan działania. Na razie konkretów brak, poza tym, że jak zwykle ma być po prostu miło i przyjemnie.

Miłej niedzieli Wam życzę!

cc_floral_v8img_64531

Share: