zapalki-ff

Czy jest może z nami jakaś idealna mama? Taka, która kocha swoje maleńkie dziecię czy nawet większą gromadkę kochanych dzieciątek całym matczynym serduszkiem i nigdy nie ma dość? Taka, która klockami mogłaby bawić się bez końca śpiewając jednocześnie w kółko te same dziecięce standardy i taka, której za każdym razem sprawia to wręcz jeszcze większą frajdę? Chodzi o mamę, która mogłaby tak matkować z piosenką na ustach i szerokim uśmiechem bez końca i jeszcze jeden dzień dłużej. Coś w stylu matki harcerki bohaterki. Nie wiem dlaczego, ale harcerze kojarzą mi się właśnie z ludźmi, którzy potrafią się w niezrozumiały dla otoczenia sposób radować otaczającą ich rzeczywistością i czerpać z niej pełnymi (odznak za zdobyte sprawności) garściami.

Zawsze wydawało mi się, że właśnie ja taka będę. Zawsze czyli do chwili kiedy dostałam szansę do samodzielnego przetestowania swoich wybujałych przekonań na temat macierzyństwa w terenie. Chyba każdej kobiecie pragnącej ewentualnego dziecka tak się czasem wydaje i chyba większości z nich samoczynnie mija. Każda kobieta tak ma, że zna się na macierzyństwie jak nikt inny i zawsze ma co najmniej kilka, co najmniej doskonałych rad w rękawie.W każdym razie ma przynajmniej jasność jak powinno się w danej sytuacji zachować żeby uchronić się od popełnienia jakiejś wychowawczej porażki. Najczęściej nasza wszechstronna wiedza w tym temacie wynika z tego, że albo widziałyśmy kiedyś jakieś dziecko i to przecież z bliska, albo nawet się z nim bawiłyśmy przez dziesięć do piętnastu minut, albo znamy sprawę od podszewki czyli mamy jakiegoś tam siostrzeńca czy innego bratanka i wpadamy do niego raz do roku z prezentem urodzinowym. Takie jednostki są zazwyczaj lepiej otrzaskane w temacie niż niejedna matka w chwili urodzenia szóstego potomka.

Żeby było jasne, macierzyństwo jest cudne i jest absolutnie najwspanialszą przygodą jaką mamy szansę przeżyć. Nie umniejszam wcale wartości wielkich karier, dalekich podróży i niesamowitych sukcesów, ale z całym szacunkiem nawet największe dokonania naukowo- finansowe czy nawet podróżnicze nie mogą nawet w jednej milionowej procenta równać się z dumą, którą czuje matka wychowując swoje dziecko fajnego człowieka. Tak po prostu jest i każda kobieta, która dostąpiła tego niesamowitego zaszczytu będzie wiedziała o czym mowa. Musicie przyznać, że tutaj pewnie się zgadzamy. To jest jednak coś co dzieje się w naszych głowach na poziomie meta.

Jest jeszcze poziom podstawowy przypisany do zwyczajnych poniedziałków i innych czwartków kiedy bywa i tak, że nie wchodzimy wcale na poziom meta, a kiedy zwyczajnie mamy ochotę wykopać dół i krzyczeć do środka tak długo na ile tylko starczy nam sił w płucach. Jak bardzo szczęśliwymi i spełnionymi matkami byśmy w ogólnym rozliczeniu nie były, czasami dopada nas właśnie takie uczucie. Niemoc, znużenie i brak perspektywy poprawy. Wszechogarniające uczucie beznadziei tego padołu łez podpowiadające nam, że to wszystko bez sensu, że już nigdy nie wygrzebiemy się ze świata pieluch, a nasze dziecko wcale nie wyrośnie na porządnego człowieka. Wszystko na nic. Wtedy nawet świetne rady kobiet nie będących matkami na nic się zdadzą mimo wielkiej mądrości, którą za sobą niosą. Na szczęście takie myśli zazwyczaj znikają tak szybko jak się pojawiły. Znowu wychodzi słońce, a nasze dzieci w jego blasku stają się ósmym cudem świata.

Też tak czasem masz? Czy może jesteś jedną z tych doskonałych mam, które zawsze są gotowe stać na posterunku, broniąc oręża wyidealizowanego macierzyństwa, a gdy będzie trzeba gotowe są zginąć dla przyświecającej im idei? Może jeszcze nie jesteś mamą i właśnie myślisz sobie, że nie jesteś taka jak ta zła kobieta, która napisała ten artykuł i Ty będziesz idealna. Pewnie myślisz, że jesteś ode mnie lepsza i Ciebie takie rzeczy nie dotyczą bo potrafisz zaprogramować się na szczęście 24/7. Nigdy w świecie nie dasz pewnie odczuć swojej maleńkiej kluseczce, którą masz na razie tylko w mglistych planach cienia zniecierpliwienia. Masz do tego prawo. Ba! Masz ku temu wręcz wymagane kwalifikacje, a nawet doświadczenie bo przecież widzisz raz na jakiś czas dzieci, a zdarza się i tak, że wpadasz podrzucić jakiemuś pociotkowi coroczny prezent, prawda? Jeśli tak, możesz być spokojna. Na pewno będziesz jedną z tych wyidealizowanych mam. Ja też w swoich planach nią kiedyś byłam.

cc_floral_v7matka-marzen-ffmatka-marz-ff

Share: