Ok, przyznaje się. Nie powiedziałam Wam w recenzji wózka Greentom Upp Classic całej prawdy. Otóż, jest coś jeszcze lżejszego niż cudeńko z przetworzonych butelek PET! Pewnie jeszcze nie widziałaś go w akcji, a nawet jeśli tak, to prawdopodobnie nie obcowałaś z tym wynalazkiem osobiście, a to zaległości, które należy jak najszybciej nadrobić! Już spieszę z wyjaśnieniem o co mi właściwie chodzi. Nosidło biodrowe! Paraaam! Pewnie nadal nie do końca zdajesz sobie sprawę o czym mówimy, więc wyjątkowo przełamię schemat budowania przeze mnie layoutu na Family First i pokaże Ci już tutaj o czym mowa.

hipseat02

(źródło zdjęcia: http://www.hipseat.pl)

Fajnie, fajnie. Jest kobieta i trzyma dziecko na rękach, ale gdzie sprzęt droga blogerko? Weszłam tu z zakładki “Recencje”, a matek z dziećmi się przecież, nie recenzuje! Halo? Musiał wystąpić jakiś błąd. Ano właśnie wyobraź sobie, że nie zaszła żadna pomyłka, a ja specjalnie dla Ciebie poświęcę caluteńki post temu fioletowemu ustrojstwu. Dodam też, że nie zawsze jest fioletowe, a kobieta wcale nie trzyma dziecka na rękach jak można byłoby się pozornie spodziewać. Kobieta trzyma dziecko na biodrze i to jest właśnie największy bajer!

Skoro już zdążyliśmy się wizualnie oswoić z widokiem nosidła biodrowego Hippychick Hipseat pora przejść do konkretów.

Co to w ogóle jest? I co mi to w życiu zmieni kiedy już wydam na nie ostatnie pieniądze?

A bolały Cię kiedyś ręce od noszenia dziecka? Miałaś już kiedyś tak, że dziecię wyciągało rączki do Ciebie, a Ty mimo swej miłości matczynej ogromnej nie miałaś już wcale ochoty na dalsze dźwiganie? Jeśli tak to musisz mi zaufać, że warto wydać na ten wynalazek ostatnie pieniądze i już nigdy nie narzekać na ból kręgosłupa i mięśni ramion. Uwierz mi na słowo, że masaże i rehabilitacja, które będziesz zmuszona opłacić nie używając tego gadżetu będą stanowić koszt o wiele wyższy niż 170-200 zł. Nie chcę Cię straszyć i prawda jest taka, że wcale nie muszę. Jeśli jesteś matką i masz co najmniej jedno dziecko sama wiesz najlepiej w jakiej kondycji są Twoje plecy. Jeśli miałaś to szczęście i zdarzył Ci się egzemplarz kochający być noszonym na rękach to wiesz jeszcze więcej ode mnie w tej kwestii.

Nosidło biodrowe Hippychick Hipseat jest idealnie zbudowane. Tak naprawdę to szeroki pas, który dostosowujemy indywidualnie do szerokości naszych bioder i ciasno zapinamy na rzep. Ot cała filozofia jeśli chodzi o przygotowanie go do akcji. Pas posiada stabilną podpórkę, na której sadzamy dziecko w pozycji przodem do nas. W instrukcji obsługi nosidła nie przypadkowo znalazło się ostrzeżenie przed zagapieniem, że oto mamy na nim dziecko. W chwili kiedy mamy dobrze zapięty pas, nagle przestajemy się nie tylko garbić, pochylać na stronę przeciwstawną do biodra, na którym nosimy dziecko. Przede wszystkim nagle nie czujemy ciężaru dziecka i tutaj łatwo się zapomnieć. Pamiętaj więc droga mamo, że trzymasz dziecko i obowiązana jesteś o tym nie zapominać mimo, że już nie cierpną Ci ręce i masz super fajny gadżet. Czujesz się tak lekko bo ciężar Twojego maleństwa został równomiernie rozłożony wokół bioder, talii i miednicy zupełnie odciążając zbolały kręgosłup. W ogóle uważam, że nie powinno się tak naprawdę nazywać go gadżetem, a każda matka wychodząca po porodzie ze szpitala powinna otrzymywać informację o jego istnieniu. Macierzyństwo byłoby wówczas o niebo przyjemniejsze dla wielu z nas!

Jeśli chodzi o przeznaczenie Hippychick Hipseat to sprawa indywidualna. Moje dziecię np. nie należy do tych co to by się domagały noszenia i dlatego nigdy nie używałam nosidła w domu. Są jednak mamy, które w ogóle mają wrażenie, że bycie mamą polega głównie na noszeniu dziecka i im na pewno nosidło przyda się w każdej możliwej sytuacji dnia codziennego. Ja potraktowałam Hippychick jako alternatywę dla wózka na krótsze dystanse i sytuacje gdy zwyczajnie nie chciało mi się go wyciągać i rozkładać, a musiałam wstąpić szybko po drodze do osiedlowego sklepu, wejść na czwarte piętro z dzieckiem bez windy, czy donieść córkę kilkanaście do kilkudziesięciu metrów na zajęcia po wyjęciu z samochodu, kiedy nie potrafiła jeszcze chodzić w ogóle, albo choćby na tyle sprawnie żeby zdążyć na czas. Nosidło montuje się w dosłownie kilka sekund. Jest bardzo lekkie i nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Jest bezproblemowe, a wiadomo, że każda z nas chce sobie maksymalnie ułatwić życie.

Hippychick Hipseat okazało się być także doskonałym rozwiązaniem w podróży. Pojechaliśmy na dłuższe wakacje kiedy moja córka jeszcze nie do końca samodzielnie chodziła, dopiero nabywała i doskonaliła tę umiejętność w związku z czym wymagała częstego przenoszenia. Nosidło biodrowe było świetną opcją, nie zajmowało miejsca podczas śniadania czy kolacji przy stole gdzie dziecko i tak jadło w siedząc w specjalnym krzesełku. Nie ważne gdzie wybraliśmy się z naszym Hippychick Hipseat, byliśmy zawsze zaczepiani i zagadywani przez innych rodziców chcących dowiedzieć się co to właściwie za ustrojstwo. Jeśli tylko mieli akurat swoje dziecię pod ręką od razu prosili o możliwość przymierzenia naszego nosidła. Każdy był nim absolutnie urzeczony. Mój mąż śmiał się ze mnie, że zarobiłabym miliony wożąc zawsze ze sobą kilka sztuk w samochodzie i sprzedając napotkanym ciekawym od ręki. Faktycznie zainteresowanie ludzi było przeogromne! Zawsze łączyło się ze zdziwieniem i podziwem tego jak taki prosty właściwie wynalazek może ułatwić nam życie i jak to się stało, że oni o tym wcześniej nie słyszeli! Muszę przyznać, że faktycznie Hippychick Hipseat jest niebywałym ułatwieniem i każdy kto choć na chwilę je założy i spróbuje przetransportować w ten sposób dziecko będzie zachwycony!

Share: