zakazkarff

Pacta sunt servanda. Zgodnie z moją wcześniejszą obietnicą, a jak wiadomo każda poPrawna mama wie, że umów należy dotrzymywać, mam dzisiaj dla Was pierwszy z serii cyklu § Poprawna Mama § post dotyczący jednej z fundamentalnych gwarancji, którą zapewnia dziecku Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, a do przestrzegania, której jesteśmy zobowiązani jak się okazuje nie tylko my, rodzice.

 § ZAKAZ stosowania kar cielesnych wobec dzieci §

Tak, tak moi drodzy rodzice! Nie wolno bić dzieci i jak się okazuje nie jest to jakaś tam sobie zasada przekazywana (mam nadzieję!) z pokolenia na pokolenie. To nie tak, że ktoś tam sobie coś tam wymyśla. Że to Ci nowocześni rodzice co to dzieci bezstresowo wychowują, bez glutenu, mięsa i czekolady jakąś kolejną bzdurę wymyślili. Dzieci bić nie wolno, ani nie wolno w jakikolwiek sposób naruszać ich cielesnej integralności dlatego, że ustawodawca tak postanowił!

Zasada wynika nie z jakiegośtam widzimisię jednej matki z drugą, ale bezpośrednio z dyspozycji art. 96 ze zn.1 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, a brzmi w sposób następujący:

art. 96 ze zn.1 KRO „Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.” 

Czyli, że dokładnie co?

Czyli, że nie dość, że bić nie wolno to jeszcze dokładnie wiadomo kto bić nie może! Otóż bić nie może absolutnie nikt! Ani rodzic, ani babcia, ani dziadek, ani ciocia, ani wujek, ani pani w szkole, żłobku czy przedszkolu. Bić nie może siostra ani brat, ani kuzyn, ani opiekunka, ani nikt w świecie. Ba! Bić nie mogą nawet tzw. zwolennicy przysłowiowego „klapsa” i to nawet jeśli sami je dostawali albo uważają za normę bo to takie wychowawcze, a i dziecię ich zdaniem dzięki temu wyjdzie na ludzi (niestety prawdopodobnie na takich co to też pewnie w przyszłości postanowią załatwiać swoje sprawy przemocą).

rece-ff

Jako osoba kompetentna w tej kwestii, merytorycznie przygotowania i taka, która poświęciła temu zagadnieniu swoją najwyższą uwagę chcę żeby do wszystkich jasno dotarł komunikat, że nie ma klapsów mniejszych, ani większych, ani słabszych, ani mocniejszych, ani ciągania za ucho czy inną nogę. To jest po prostu zakazane przez prawo polskie, a dziecko jakkolwiek by nie byli wcześniej wychowani jego rodzice czy inni sprawujący nad nim w danej chwili postronni, ma prawo do tego by od innych egzekwować szacunek i kategoryczny brak przemocy. Jeśli jest za małe by ten szacunek egzekwować również przysługuje mu to prawo. Prawo polskie chroni dzieci przed przemocą bez względu na jej skalę i to jaką formę by ona przybierała. 

Nie chce Was tutaj zarzucać prawniczymi interpretacjami, specjalistycznymi komentarzami i wszystkimi tymi zawiłościami, ale muszę się choćby po części w sposób merytoryczny odnieść do kwestii zakazu stosowania kar cielesnych wobec dzieci.

Przepis wprowadzający zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci został znowelizowany tj. wprowadzono do jego treści pewne zmiany w 2010 r. W powyższej nowelizacji chodziło mianowicie o rozszerzenie katalogu osób, które nie są władne do karania w ten sposób dzieci. Ustawodawca w sposób jednoznaczny wskazał, że nie tylko rodzice nie mogą bić dzieci, ale także określił wszelkie inne potencjalnie opiekujące się dziećmi osoby dodając do przepisu osoby wykonujące władzę rodzicielską czyli w praktyce są to rodziny zastępcze, dziadkowie czy inni krewni, którzy są prawnymi opiekunami dziecka, a także sprawujących opiekę lub pieczę nad małoletnim. Po co była taka modyfikacja przepisu?

W uzasadnieniu nowelizacji projektu ustawy wskazywano na realną potrzebę zintensyfikowania działań mających na celu wzmocnienie ochrony dzieci. Podkreślano również, że istnieje konieczność podjęcia kroków, które umożliwią jeszcze skuteczniejszą walką ze zjawiskiem przemocy w rodzinie. Aby nie operować jedynie ogólnikami posłużę się tutaj konkretnymi badaniami. Diagnoza przeprowadzona w 2007 r. traktująca o skali zjawiska przemocy w rodzinie wskazała, że jest to ogromny problem dla polskiego społeczeństwa. Dane uzyskane podczas tego badania wskazały, że problem dotyczy średnio połowy polskich rodzin!

Brzmi okropnie prawda? Co więcej, znaczący odsetek czyli 2/3 Polaków ze swojego najbliższego otoczenia tj. rodziny, sąsiedztwa zna rodziny, w których wiedzą lub mają informację, że dochodzi do różnorakich form przemocy. Te same osoby jako najczęstszą formę (52%) przemocy wskazały przemoc psychiczną (tak, to także jest przemoc i to niezwykle dotkliwa!). Na drugim miejscu, tj. 44% respondentów mówiło o przemocy fizycznej. Kolejnymi popularnymi formami była w 26% przemoc ekonomiczna i w 9% przemoc seksualna. 

To nie wszystko. Badanie wskazało, że osobiście, bezpośrednio doświadczył jakiejkolwiek formy przemocy ze strony członka rodziny co trzeci polak (36%)! W większości przypadków, była to nie jednorazowa, a co najmniej kilkukrotna forma przemocy. Ponadto był ofiarą tej przemocy w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Osoby, które były wielokrotnie lub regularnie krzywdzone stanowiły aż 11% badanych. Najczęstszymi formami przemocy wśród tych osób była przemoc psychiczna i fizyczna.

Uzasadnienie nowelizacji Kodeksu wskazywało również na inny cel powyższej zmiany. Nacisk został położony głównie na wywołanie zmiany postawy społeczeństwa i wskazanie innych metod wychowawczych, tym bardziej, że w ówczesnej regulacji prawnej nie funkcjonował inny przepis, wprost odnoszący się do zakazu krzywdzenia dzieci. Konstytucja RP zawiera tego rodzaju przepisy aczkolwiek w odniesieniu do władz publicznych. Przepis konstytucyjny ma za zadanie chronić przed okrucieństwem władzy ani przed krzywdą ze strony rodziców czy innych osób sprawujących nad nimi opiekę. Na rozszerzenie przepisu i wzmocnienie jego znaczenia niebagatelny wpływ miało prawo międzynarodowe w ramach Międzynarodowego Paktu Ochrony Praw Obywatelskich i Politycznych.

Co to wszystko tak naprawdę oznacza? Tak naprawdę chodzi mi tutaj o podkreślenie skali i wagi problemu stosowania przemocy wobec dzieci. Nie tylko w formie przemocy fizycznej, ale i psychicznej. Nie ma znaczenia kto i dlaczego chce bić czy krzywdzić w inny sposób dziecko. Dziecku należy się realna prawna ochrona i wszyscy musimy być tego świadomi. Każdy akt o charakterze przemocowym wymierzony przez osobę dorosłą wobec dziecka zasługuje na napiętnowanie i eliminację. Najpierw chodzi próbę wyeliminowania go na poziomie lokalnym, w formie odpowiedniej edukacji (tak, tutaj swoją rolę odgrywa choćby blog) czy to w formie perswazji osób postronnych, które są świadome konieczności ukrócenia tego typu praktyk. Jeśli takie działanie nie przyniesie oczekiwanego skutku z pomocą przychodzi postępowanie sądowe. Bardzo skuteczne wbrew pozorom w powyższych przypadkach gdyż sądy są szczególnie wyczulone na krzywdę dzieci. Możliwe jest skierowanie aktów przemocy zarówno w drodze postępowania cywilnego tj. opiekuńczego jak i w bardziej dotkliwych przypadkach na drogę postępowania karnego.

Każdy z nas powinien być świadomy, że na nas również spoczywa obowiązek interwencji. Każdorazowe, uzasadnione okolicznościami stwierdzeni stosowania przez daną jednostkę kar cielesnych w każdym przypadku jest podstawą do zgłoszenia tego przez w odpowiednich placówkach, a w konsekwencji stanowi podstawę ingerencji Sądu we władzę rodzicielską czy opiekę osoby krzywdzącej dziecko.

Pamiętajmy i miejmy na uwadze, że przemoc rodzi przemoc. Ta prosta prawda jest często zapominana, bo przecież klaps to nie przemoc zdaniem niektórych, bo przecież nikt się nie dowie, bo to taka prywatna sprawa. Otóż życie każdego dziecka jest naszą wspólną sprawą, wcześniej czy później takie zachowanie może zaowocować nie tylko opłakanymi konsekwencjami w postaci drastycznie obniżonej samooceny dziecka, kłopotami z nawiązywaniem relacji i budowaniem zaufania nie tylko w stosunku do osoby, która je krzywdzi, ale również w odniesieniu do innych ludzi. Niejednokrotnie brak wyeliminowania przemocy w zarodku prowadzi zarówno po stronie oprawcy jak i poszkodowanego do przerodzenia się w aktu wandalizmu, przestępczości kryminalnej, czy zwykłego zwyrodnienia osób, które były wychowywane w ten sposób. I nie, nie przesadzam. Mam na swoim koncie pracę w Sądzie w Wydziale karnym i niestety miałam okazję i nieprzyjemność spotykać się tam z osobami, które były zarówno po jednej jak i drugiej stronie tej układanki. Przemoc naprawdę nie jest dobrym doradcą czy sposobem na wychowanie pod warunkiem, że nie chcemy wywoływać jeszcze większej jej fali w przyszłości. Uwierzcie mi proszę, że takie sytuacje wcale nie są jednostkowe.

(źródło: Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, dr Krystyna Gromek,wydanie 5, Warszawa 2016 r.; komentarz do art. 96 ze zn. 1)

Trudno się do tego przyznać, ale przemoc jest tak naprawdę oznaką słabości. Ogromnej niemocy, braku kompetencji wychowawczych, w tym konkretnym przypadku rodzica czy innej osoby, która zajmuje się dzieckiem.

Pamiętajmy o tym, że nie tylko nasza fizyczna siła, ale i słowa potrafią zranić nasze dziecko. Czasami nawet na wiele lat, czasami mówiąc czy robiąc coś w złości zapominamy, że nasz gniew jest skierowany w nieodopowiednim kierunku. Zapominamy, że oto właśnie atakujemy nasze ukochane dziecko, które jest częścią nas. To tak jakbyśmy krzywdzili siebie. Mam nadzieję, że tak naprawdę świetnie zdajecie sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie mniej jednak liczę na to, że świadomość faktu, iż zakaz stosowania kar cielesnych nie jest niczyim wymysłem czy pomysłem na modne wychowanie, a realnym zakazem prawnym da nam siłę by się przeciwstawić następnym razem kiedy będziemy świadkiem nieodpowiedniego zachowania dorosłego w stosunku do dziecka.

Share: